Sąsiad z piekła rodem

drewniany domek z klocków na trawie

Mieszkam w bloku. Jak miliony Polaków. Ma to swoje plusy i minusy. Jak wszystko. Niestety ostatnio pojawiły się minusy, a w sumie jeden, czyli niesforny sąsiad.

drewniany domek z klocków na trawie

Sąsiedzka rzeczywistość

Nigdy nie urządzałam hucznych imprez ani nie robiłam remontów w niedziele i ogólnie staram się żyć tak aby szanować przestrzeń innych ludzi. Może to dziwne, ale oczekuję tego samego od innych.

Kiedy pojawiło się dziecko zawsze miałam stres – co będzie jak będzie płakało w nocy, przecież obudzi sąsiadów. Jestem dziwna. Minęło mi. Mam sąsiada z piekła rodem.

Przeszkadza mu wszystko. Kiedy ktoś szurnie krzesłem, przybije gwóźdź i tym podobne. Teraz doszedł jeszcze problem młodego. Przeszkadza mu, że dziecko czasami zrzuci zabawkę, że ganiamy się czasem po domu.

Nie przywiążę dziecka do stołu

Naprawdę się staram, wiem jak upierdliwe mogą być dzieci. Mały nie biega po domu w kapciach, żeby było ciszej. Staram się go pilnować rano, żeby nie bawił się głośnymi zabawkami turlającymi się po ziemi, ale jest tylko dzieckiem. Czasami nie zdążę mu zabrać ulubionego samochodu i już ziuu jedzie po ziemi. Czasami weźmie do rączki piłeczkę i rzuci nią o podłogę. Zdarza się. Ale mój sąsiad z niebywałym refleksem od razu wali w kaloryfer! Budzi przy tym cały pion. Doprowadza swoim zachowaniem do tego, że mam ochotę sama popukać w podłogę żeby się odczepił. Ostatnio przeszkadzało mu nawet, że podczas śniadania, o 10 rano mały stukał widelcem w tackę w krzesełku! To już chyba naprawdę przesada.

Próby porozumienia spełzły na niczym

Nie da się z nim porozmawiać, kiedy zeszłam do niego, nie otwiera drzwi. Nie mówi dzień dobry nikomu. Przemyka szybko, żeby tylko nikt się do niego nie odezwał. I co tu zrobić z takim sąsiadem?

Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *